:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Przedsiębiorczość, Sadownicy dołączą protestów rolniczych - zdjęcie, fotografia
Kurier Podlaski 14/02/2019 22:50

28 stycznia Agrounia rozpoczęła "powstanie chłopskie w Polsce". W wielu miejscach w Polsce na drogach pojawili się protestujący rolnicy, którzy nazywają działania "agropowstaniem", a prawdziwą "bombę" szykują na 6 lutego. Niewykluczone, że do protestów dołączą sadownicy z naszego terenu.

       Wg Michała Kołodziejczaka szefa Agrounii, minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski nie chce podejmować "odważnych, potrzebnych decyzji (...), jedyne co potrafi, to tylko oszukiwać, okłamywać, nie dotrzymywać słowa".

      Ze zdaniem Kołodziejczaka zgadza się Michał Michaluk z Lipna, szef Związku Sadowników Oddział Lipno i nie wyklucza również protestów sadowników:

      - W tym sezonie, oprócz truskawki, żaden owoc nie zapłacił (czyli nie zwrócił kosztów produkcji - ak). Słyszymy też głupie tłumaczenia, że przy wiśni i porzeczce była nadprodukcja. A jeśli chodzi o jabłka - w sierpniu jako związek organizowaliśmy w Polsce konferencję Prognosfruit. Na konferencję zjeżdżają się eksperci z całego świata, prognozują jakie będą plony, jak się je zagospodaruje i ewentualnie jakie wstępne ceny powinne obowiązywać. To już na konferencji oficjalnie powiedziano, że w Chinach są bardzo duże straty w owocach przez wiosenne przymrozki i śniegi, że dużo owoców pomarzło i że ceny w Polsce powinny być stabilne, mimo że zapowiadano, że będzie więcej jabłek w Europie. Dodam też, że na konferencję byli zaproszeni przedstawiciele ministerstwa rolnictwa - nikt się nie pojawił. Potem mamy początek września, ceny zaczynają ostro pikować w dół. Rzeczywiście, ta produkcja w tym roku była rekordowa, klęska urodzaju. Ale jabłko przemysłowe było w pełni do zagospodarowania, chociażby właśnie ze względu na przymrozki w Chinach, które zwykle produkują dużo koncentratu jabłkowego, teraz my wysyłamy koncentrat do Stanów i tym samym zajęliśmy miejsce Chińczyków. Tylko, że ceny koncentratu są na poziomie zeszłorocznych, gdzie jabłko przemysłowe kosztowało na skupie w zeszłym roku w granicach złotówki. W tym roku ta cena to 7-8 groszy... Cena była jaka była, dużo jabłek zostało pod drzewami, w ogóle nie zostało zebranych. Ludziom się nie opłacało zbierać, ceny nawet nie pokryłyby kosztów zebrania, zatrudnienia pracownika.

        Michaluk rozczarowany jest też podejściem zakładów przetwórczych:

        - Bardzo często w dużych firmach mówi się o etyce biznesu, współpracy. Żadnej nie było i nie ma. Po konferencji było wiadomo, że koncentrat będzie zagospodarowany i po dobrych cenach. A zakłady zrobiły co zrobiły, czyli skupowały jabłko przemysłowe tanio, po 7 - 8 groszy. Wiele gospodarstw stoi na skraju bankructwa, w tym roku jest dno dna. Cały czas czkawką odbija się też embargo, Rosjanie śmieją się z sankcji nałożonych na nich przez Unię Europejską. Sankcje są nieskuteczne. Wprowadzone od 2014 r. i nie słyszałem, żeby Putin miał oddać Krym Ukrainie. Działanie podjęte w drugą stronę, czyli nałożenie embaraga na produkty owocowo – warzywne bardzo odczuli w Polsce sadownicy, płacą w tej chwili najwyższą cenę. Teraz niby rząd próbuje nas skierować na rynek azjatycki, ale to markowanie działań. My nie mamy certyfikacji, trzeba spełniać warunki fitosanitarne, mieć zezwolenia. To jest tak drogie, często nie do przeskoczenia. Niby nam rząd utworzył rynek, ale zostawił samych sobie - działajcie. Zabrakło opieki, stworzenia ogólnych zasad, które powinny być ujednolicone. Zabrakło darmowych zezwoleń, kontroli i certyfikacji jabłek. Każdy musi sobie to indywidualnie opłacić, a co jest nieopłacalne, drogie po prostu. Teraz największym odbiorcą polskich jabłek jest Egipt, do 10 grudnia z Polski wyjechało prawie 70 tys. ton jabłek, ale nadal odczuwalny jest brak rynku rosyjskiego, na który eksportowaliśmy blisko 1 mln ton jabłek.

        Zwracali na to uwagę ministrowi już w wakacje, podczas pikiet.

        - Była dobra wiśnia, malina - wszystko w plecy. Za chwilę wchodziło jabłko, ale minister nas nie słuchał. Okres wakacyjny był ostatnim momentem, aby wystąpić do Komisji Europejskiej o interwencję, na wycofanie jabłek na biogaz, ewentualnie bezpłatną dystrybucję. Zakłady wykorzystały dużą produkcję tegoroczną, by maksymalnie zbić ceny. W październiku wyskoczył "Eskimos", firma, która miała zdjąć jabłka przemysłowe z rynku. Ale to też firma, która nie ma swojej tłoczni, nigdy tego nie robiła. Myśleli chyba, że usługowo ktoś im wszystkie jabłka przetłoczy, ale to tak jakby pepsi rozlewało coca colę. Poza tym był duży nacisk od koncernów zachodnich, by tego nie tłoczyć, szczególnie grozili polskim podmiotom, że w przyszłym sezonie koncentratu od nich nie kupią. Efekt był taki, że nie znaleźli jesienią żadnego zakładu, jabłko przemysłowe nie zostało skupione. Dopiero przed Bożym Narodzeniem zaczęli brać jabłko z przechowalni, co się nie sprzedało jesienią i skupować po 28 groszy netto.

        Sadownicy nie czekali:

        - My w międzyczasie prowadziliśmy negocjacje w sprawie umów kontraktowych z ministerstwem. Właściwie od jesieni rozmawialiśmy. Minister poprosił, by przedstawiciele zakładów wzięli w nich udział, ale ich to w ogóle nie interesowało. No i w czasie tych negocjacji grupy ekspertów (a byli to nie tylko sadownicy, byli profesorowie z uczelni wyższych, którzy naukowo zajmują się sadownictwem, prawnicy, by wszystko było zgodne pod względem prawnym) wypracowały umowy. Na początku grudnia zakończyły się prace, wypracowano cenę, warunki dostaw itp. Wstępne założenia mówią, że zakład musi zakontraktować 70 proc. swoich mocy, resztę może kupić na wolnym rynku. Cena jest ustalona w zależności od owoców, w widełkach "nie mniej, nie więcej niż". Gotowa umowa od początku grudnia leży na biurku ministra i czekamy. Nie wiem na co czeka minister. Od półtora miesiąca ma dokument, a musi on przejść cały proces legislacyjny. A czasu coraz mniej, bo umowę kontraktacyjną powinno się podpisać do końca marca na daną ilość owoców.

        Michaluk dodaje też, że umowy nie są rewelacyjnym rozwiązaniem, ale dają nadzieję na unormowanie rynku:

        - Część sadowników, którzy mają np. pół hektara sadu jabłoniowego i traktują owoce jako dodatkowy dochód, może nie dostać w ogóle umowy. Podpiszą ci, którzy faktycznie z tego żyją, a nie wakacyjni przedsiębiorcy. Owoce będą musiały spełniać warunki. Zakład też nie weźmie więcej niż potrzebuje, ale już będzie jakieś zabezpieczenie, chociażby ta cena. Umowy kontraktacyjne zdyscyplinują też przedsiębiorców. Będą jakieś obowiązki, dla obu stron.

        W piątek 25 stycznia sadownicy po raz kolejny planowali spotkać się z ministrem. Bezskutecznie. Minister na spotkaniu się nie pojawił:

        - Myśleliśmy, że będzie już jakiś konkret, że wprowadzą to (umowy kontraktacyjne - ak) do sejmu, że będzie procedowane, a nie ma nic. Czasu coraz mniej. Chociaż nasz sejm w ciągu jednej nocy potrafi ustawę przegłosować - ironizuje Michaluk. - Mam wrażenie, że jest tak silne lobby zakładów przetwórczych, żeby celowo to było przeciągane, żeby nie zdążyć nie tylko w nadchodzącym sezonie z umowami, ale żeby wcale ich nie wprowadzić. Rząd mówi, że wspiera sadowników, a to tylko puste gadanie. I naprawdę zastanawiamy się, czy nie dołączyć do Kołodziejczaka, bo buta, arogancja i patologia już sięgnęła zenitu. Ludzie mają dość, oczekują by minister przestał gadać, a zaczął robić. Umowa opracowana pod jego patronatem, sam prosił, by ją przygotować, a nic się nie dzieje, tylko cały czas słyszymy, że niby dyskusje trwają. Jeśli w ogóle te umowy nie zostaną wprowadzone, to znaczy, że jakieś "siły" mocno zalobbowały, a cały rząd i minister istnieją tylko teoretycznie. A sadownicy nie mają pieniędzy na zapłacenie jeszcze za zeszłoroczne środki ochrony roślin. "Sprzedaje" się jabłka w niskich cenach, a należność dostaje po kilku miesiącach (i to jest rewelacyjnie), a przeważnie po roku. Klient w sklepie płaci za jabłka 3 zł przykładowo, a sadownik otrzymał z tego ok. 50 groszy. A gdzie nasze koszty? Przechowywanie też kosztuje.

         Anna Kondraciuk, fot. ak\

 

Reklama

Sadownicy dołączą do protestów rolniczych? komentarze opinie

  • gość 2019-02-16 17:39:31

    Potrzeba rozszerzyc game przetworow. Nie liczyc tylko na sprzedaz jablek. Stawiajmy na przetworstwo. Np mus jablkowy , suszone owoce, itp. Musimy zaczac tworzyc nowe produkty - a nie zyc po staremu. Podgladajmy co na swiecie schodzi i produkujmy ,,pod rynek,,. Ratujmy polskich sadownikow i rolnikow.

  • gość 2019-02-19 15:29:04

    A cydr nie ma wzięcia? Smakowity, zdrowy, lepszy od byle jakiego wina...

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierpodlaski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Głos s.c. Jerzy Nowicki i Jacek S Wasilewski z siedzibą w Siemiatycze 17-300, Jana Pawła II

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"