:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Szkoły - edukacja, Nauczyciele całe życie - zdjęcie, fotografia

Nauczyciel, czyli kto? Osoba, która sprawdza klasówki, straszy ucznia jedynkami? A może człowiek, który inspiruje na całe lata?. W poprzednią niedzielę obchodziliśmy Dzień Edukacji Narodowej, zwany też Dniem Nauczyciela. Postanowiłam zatem zapytać kilka osób, czy spotkały na swojej drodze pedagoga, który wpłynął na nie w znaczący sposób? A jeśli tak, to co wniósł w ich życie?

       Jedną z takich osób jest Beata Siemaszko, lokalna aktywistka walcząca o prawa kobiet i o demokrację, której rozgłos medialny przyniósł udział w Czarnym Proteście. Beata Siemaszko jest również współtwórczynią inicjatywy: „STÓŁ: Kobiety idą do wyborów”. Sama również kandyduje w tegorocznych wyborach samorządowych. Kto wpłynął na wychowanie kobiety, która sieje ferment i pobudza do działania innych tam, gdzie diabeł mówi dobranoc?

Beata Siemaszko

       - Na każdym poziomie edukacji spotkałam niezwykłych pedagogów. Najpierw Pani Śledziewska ze Szkoły Podstawowej w Puławach, cud kobieta, która uczyła mnie literek, szacunku dla innych ludzi i zasad savoir-vivr’u, wcale nie tylko podstawowych. Karciła za niepoprawne zachowanie, ale gdy gumka w majtkach się rozerwała, odszukała mnie w łazience i dyskretnie acz starannie awarię usunęła. Pokochałam ją. Kilkadziesiąt lat miałyśmy bliski kontakt – mówi Beata Siemaszko i kontynuuje:

 - Nauczycielka rosyjskiego, pani Sztrauch, fantastyczna lektorka. Potrafiła poza programem i klasówkami zaszczepić miłość do rosyjskiej poezji i muzyki. Imponująca była jej fascynacja kulturą rosyjską. To dlatego tak gdzieś od 12 roku życia słucham Wysockiego i Żanny Biczewskiej, czytam Mandelsztama i Achmatową.

 Na tym dobra passa Beaty Siemaszko się jednak nie skończyła. W LO im. KEN w Puławach również spotkała fantastycznych nauczycieli: - Była znakomita fizyczka - pani Kuprian, na której lekcjach bywaliśmy elektronami, protonami, czasem siłą itp. i pani profesor Winiarska od biologii - lekcje fascynujące jak filmy pani Siedlaczek, z którą robiliśmy teatr i dyrektor Jabłoński, z którym rozwiązywaliśmy tysiące (serio!) akademickich zadań matematycznych. Ich lekcje były jak życie, ciągiem wynikowych zdarzeń, wszystko logicznie się układało. Wymagało pracy zespołowej, myślenia a nie uczenia na pamięć – wspomina Siemaszko.

 To właśnie w liceum zrozumiała, czym jest prawdziwy profesjonalizm i to, że nawet, jeśli kogoś nie lubimy, możemy się od niego dużo nauczyć: - Dyrektor Jabłoński był aparatczykiem i szowinistą. Nie mogłam go polubić, ale chyba to dzięki niemu nauczyłam się, w konkretnej sytuacji (wtedy lekcji) cenić człowieka za jego wiedzę i umiejętności. Był absolutnie genialnym nauczycielem matematyki – opowiada Beata Siemaszko.

 

Barbara Kuzub-Samosiuk to dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Czeremsze. Akordeonistka, współzałożycielka zespołu Czeremszyna oraz współtwórczyni festiwalu „Z Wiejskiego Podwórza”. Imprezy, która dzięki pracy i zaangażowaniu jej inicjatorów zyskała już nie tylko renomę w Polsce, ale i w Europie, a z roku na rok przyciąga coraz więcej turystów i fanów dobrej folkowej muzyki. Ktoś, kto ma tak nietuzinkowe spojrzenie na animację kultury, na pewno miał jakieś wzorce. Jakie?

 - Pierwszym nauczycielem szkolnym, a właściwie nauczycielką, która odegrała myślę, że ważną rolę w moim życiu, była pani Bacharewicz. Uczyła mnie w klasie 1-3 szkoły podstawowej, czyli na początku edukacji. Niezwykle ciepła i cierpliwa. Pamiętam, że z przyjemnością chodziłam do szkoły ze względu na jej podejście do ucznia. Miała zawsze czas dla każdego a przypominam, że klasy liczyły kiedyś po 30 osób.

 Kolejna to pani Halina Kabac, nauczycielka języka polskiego w liceum w Hajnówce, w którym się uczyłam. Były to lata 1982-1986. Była osobą bardzo inteligentną, niezależną, działaczką Solidarności. To pani Kabac przyniosła nam na lekcje książkę Kapuścińskiego „Cesarz”. Nie byłam chyba ulubioną uczennicą pani Kabac, ale poprzez to, jaka była, pokazała mi, że trzeba mieć własne zdanie, być niezależnym, czasami nawet zbuntowanym. Czasy liceum to okres buntu, wyjazdów na festiwal do Jarocina, słuchania niezależnej muzyki, oglądania filmów spoza obiegu, czytania książek i dyskusji po świt na ważne tematy. To wszystko wpłynęło na moje dalsze życie.

 Kolejnym nauczycielem był pan Jerzy Śródkowski. Uczył mnie krótko, przez rok w szkole kapelmistrzów orkiestr dętych. Jego pasja do muzyki, wyjątkowa umiejętność przekazywania wiedzy, optymizm, uśmiech, zaangażowanie w to co robi, to chyba to, co było dla mnie w nim ważne – wspomina Barbara Kuzub-Samosiuk.

Jednak szkolni nauczyciele to niejedyne osoby, które wywarły wpływ na życie dyrektorki GOK-u w Czeremsze. Równie ważni, a może i ważniejsi byli jej mama oraz… Jacek Kuroń.

 - Pierwszym nauczycielem, takim trochę nie nauczycielem była moja mama, która bardzo dużo mi czytała, opowiadała. Zawsze miała czas dla mnie, uczyła jak żyć, jak szanować innych. Idąc do pierwszej klasy umiałam czytać i pisać. To mama zdecydowała, żeby zapisać mnie do ogniska muzycznego na akordeon. Kto by przypuszczał, że to zadecyduje o części mojego życia.

W dorosłym życiu spotkanie Jacka Kuronia, poznanie i mogę powiedzieć przyjaźnienie się z nim, odegrało ważną rolę w moim życiu. To spotkanie nie nauczyciela jako nauczyciela, ale bardziej mentora. Jacek Kuroń to dla mnie wzór niezależności, przyzwoitości, szczerości, odwagi. To ciepły człowiek, który potrafił wysłuchać każdego, nawet tego, z którym totalnie się nie zgadzał – wspomina Barbara Kuzub-Samosiuk.

 

       Marek Antoni Nowicki, adwokat, światowej klasy ekspert w dziedzinie obrony praw człowieka, publicysta. Działacz opozycyjny w czasach PRL-u, w wolnej Polsce współzałożyciel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Wielokrotnie odznaczany i nagradzany, m.in. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Wolności i Solidarności. Obywatel świata, który urodził się i wychował w Siemiatyczach. Jak wspomina czasy swojej edukacji i nauczycieli?

       - Czytałem dużo, ale z klasycznych lektur stosunkowo niewiele. Wolałem książki historyczne. I oczywiście dziennikarskie o sporcie. Miałem w rezultacie kłopot na tzw. próbnej maturze z języka polskiego. Tematem były problemy świata współczesnego w literaturze. Żeby to napisać, trzeba było ją znać i to poza szkolnymi lekturami. Próbowałem jakoś wybrnąć z tego kłopotu. Zdecydowałem się pójść „va bank”. Słyszałem coś o Jamesie Baldwinie piszącym o problemach segregacji rasowej w USA, o Brezie krytykującym Watykan w „Spiżowej bramie”. Bliżej tych książek nie znałem. Jakoś tam jednak je wykorzystałem. A poza tym teksty piosenek Bogdana Leobla dla Breakoutów oraz Czesława Niemena („Dziwny jest ten świat”!). To wtedy znałem najlepiej, właściwie wszystkie ich piosenki znałem na pamięć. Z nich zaczerpnąłem gros materiału do pracy maturalnej. Pani profesor Maria Smorczewska, polonistka LO w Siemiatyczach, stwierdziła, że wedle obowiązujących kryteriów powinienem otrzymać ocenę niedostateczną, ale ze względu na sposób poradzenia sobie z tematem, formę i ujęcie oraz język i odwagę nie miała wyjścia i musiała dać mi ocenę celującą. To był właśnie nauczyciel. Nic dziwnego, że zapamiętałem to na całe życie – mówi Marek A. Nowicki.

       Wspomina też nauczyciela, dziś powiedzielibyśmy realistę, ale i odważnego pasjonata: - Profesor Miłkowski, który uczył fizyki, wiedział, że z większości z nas fizyków nie zrobi. W klasie maturalnej, a więc w perspektywie również egzaminów na uczelnie, fizyki mieli się uczyć tylko ci, którym w dalszej nauce będzie ona potrzebna. Inni mieli na jego lekcjach czas na swoje lektury (w moim przypadku do egzaminów na prawo: z geografii i historii). Często też część czasu poświęcał opowiadaniu o zakazanych epizodach z II wojny światowej z jego udziałem. Dobrym pretekstem był… żyroskop z niemieckiej rakiety V2 leżący jako trofeum z tamtych czasów a równocześnie materiał do nauki w gabinecie fizycznym. Tak, tak. Byli wtedy nauczyciele, którzy starali się nawet w szkole głębokiego PRL uczyć o tym, jak było naprawdę. Niewielu miało tę odwagę. Niektórzy mieli - kończy Nowicki.

      Jakub Fic, kandydat na burmistrza Siemiatycz z ramienia Prawa i Sprawiedliwości w tegorocznych wyborach, kierownik ZUS w Siemiatyczach, wspomina dwie nauczycielki: Edytę Pełszyk-Pietronowicz, dawną swoją wychowawczynię oraz nauczycielkę języka polskiego Annę Puch:

        - Pani Pełszyk była osobą, na którą zawsze można było liczyć. Była bardzo młodą nauczycielką, zaczynała wtedy pracę w „Jedynce”, uczyła muzyki. Była dla nas taką starszą siostrą, która zawsze stała obok, można było liczyć na jej wsparcie, pomagała nam.

       Pani Puch była bardzo wymagająca. Myślę, że ukształtowała wiele osób w dziedzinie języka polskiego. Przywiązywała dużą uwagę do prozaicznych rzeczy, jak czytanie książek, czytanie ze zrozumieniem. Uważam, że przynajmniej w moim przypadku to zaowocowało, potem w liceum miałem o wiele łatwiej. Myślę, że pierwsze szlify patriotyczne zyskałem właśnie na lekcjach języka polskiego u pani Puch i za to jestem jej wdzięczny – mówi Jakub Fic.

 

        Marcin Baliński, którego restauracja Folwark Księżnej Anny została odznaczona czapką kucharską w przewodniku po najlepszych restauracjach w Polsce Gault&Millau, nie potrafił wymienić osoby, która znacząco wpłynęła na jego edukację czy charakter, zawsze był wolnym duchem, podążającym własnymi ścieżkami:

      - Byłem indywidualistą, który kiedy obrał cel, zawsze starał się do niego dążyć i nikt nie miał wtedy wpływu na zmianę moich priorytetów. Jeśli już, to fascynowali mnie ludzie, których w życiu nie poznałem, np. Robert Makłowicz i jego podróże. Chciałem tak jak on podróżować i uczyć się sztuki kulinarnej, ale to nie jest dobry przykład, bo przecież nigdy się nie spotkaliśmy – mówi Baliński.

    

     Urszula Kasjaniuk – dziś emerytowana nauczycielka języka polskiego, czynnie wspierająca Stowarzyszenie Miłośników Zwierząt ,,Psiemiatycze”. W SP1 w Siemiatyczach przepracowała 28 lat. Jak wspomina swoich pedagogów osoba, spod której skrzydeł wyszło wiele roczników młodych ludzi?

      - Najważniejsza była dla mnie pierwsza pani, wychowawczyni w klasach I-III w Szkole Podstawowej w Pajęcznie, przemiła, mądra i dobra druhna Danuta Kwiatkowska. Mama, koleżanka i dowódca w jednej osobie. Zarówno lekcje, jak i zbiórki zuchowskie były jakąś tajemnicą, w którą zanurzaliśmy się razem z naszą panią, rozbudzały i zaspakajały naszą ciekawość i wszelkie inne dziecięce potrzeby, na czele z poczuciem bezpieczeństwa. Od razu wiedziałam, że chcę zostać taką nauczycielką - mówi z przekonaniem Kasjaniuk.

      - Przywoływanie tamtych chwil smakuje jak tort bezowy z Folwarku Księżnej Anny i gorąca kawa z cynamonem w towarzystwie przyjaciół w chłodny październikowy wieczór - wtrąca moja rozmówczyni. - Druga moja wychowawczyni, rusycystka, pani Maria Januszkiewicz, także była wyjątkowym człowiekiem i pedagogiem. Piękna, elegancka, z wielką klasą. Bardzo skromna, powściągliwa, niezwykle subtelna osoba. Lekcje rosyjskiego były jak spotkania mistrzów, wszyscy byliśmy tak samo jak pani piękni i mądrzy. Uśmiecham się z czułością i wdzięcznością na wspomnienie pani Marii.

     To najważniejsze, poza mamą i babcią, osoby mojego dzieciństwa, które ciągle są obecne w moim życiu, ponieważ wniosły do niego niepodważalne wartości: prawość, dobroć, tolerancję, radość istnienia, wdzięczność, optymizm. Zaszczepiły wrażliwość na krzywdę i przejawy niesprawiedliwości, potrzebę niesienia pomocy potrzebującym. Uwielbialiśmy się uczyć, bawić się, a nade wszystko robić coś wspólnie. Mogę tylko żałować, że nauka w szkole podstawowej nie trwała dłużej.

      Ze szkoły podstawowej pamiętam też pana od historii i geografii, który  zabierał nas na lekcje w plener; przerzucaliśmy siano, a potem pan opowiadał nam niesamowite historie o dawnych czasach, niezwykłych ludziach, wojnach i  rewolucjach. Ulubiona pani od prac ręcznych, czyli pracy techniki, podczas cichych zajęć, jak wyszywanie czy robienie na drutach, czytała nam interesujące powieści spoza lektury szkolnej, było tak cicho i dobrze.

      Z liceum chętnie wspominam pana od fizyki, młodego przystojniaka, w którym kochały się wszystkie uczennice. Wstydem byłoby strasznym stanąć jak gamoń przy tablicy, więc uczyłam się fizyki na pamięć, dzięki temu wreszcie ją pojęłam. 

     Nie zawsze jednak trafia się na nauczycieli z tzw. powołania. Czym najbardziej irytowali Urszulę Kasjaniuk jej nauczyciele?

      - Najbardziej irytujący był brak profesjonalizmu, słaba wiedza, nieumiejętność jej przekazywania, nudne lekcje. Nie przypominam sobie jakichś drastycznych zachowań nauczycieli wobec uczniów, wykorzystywania władzy i przewagi nad dzieckiem w szkole. Co prawda, do dzisiaj mi w uszach dźwięczy głos przemiłej pani Zofii Ostrowskiej, która raz tylko, ale za to w klasie maturalnej, wykrzyknęła: No, Skowrońska, z ciebie to jest leń nad lenie, jak ty się tego nie możesz nauczyć! No to ja się nauczyłam, maturę z matematyki napisałam całkiem niespodziewanie na cztery z plusem bez ściągania, a pani profesor, podając wyniki, przeprosiła mnie przed całą klasą – opowiada była nauczycielka.

     Wszyscy trafiamy do szkoły, wszyscy prędzej czy później ją opuszczamy, ale to nie mury zostawiamy za sobą, tylko ludzi. A oni zostawiają nas.

      Na koniec przytoczę jeszcze kilka słów, kim zdaniem moich rozmówców jest prawdziwy nauczyciel:

   - Ogromną, tych wszystkich wspaniałych nauczycieli, zasługą było to, że nie bali się żadnych pytań z naszej strony i nie pozostawiali ich bez odpowiedzi. To się chyba nazywa rzetelność. – Beata Siemaszko.

    - Nauczyciel powinien być otwarty, potrafić wyjść poza schematy, pomóc każdemu rozwijać się na miarę swoich, różnych przecież możliwości, ale również pokazać mu je i potrafić wyciągnąć z ucznia to, co najlepsze. Być sprawiedliwym. I z przyjaznym dystansem. – Marek Antoni Nowicki.

      - Nauczyciel to nie jest przypadkowo spotkana osoba. To ktoś, od kogo może zależeć całe życie człowieka. – Urszula Kasjaniuk.

     Eleni Kryńska, fot arch.,pryw. i AJ

Reklama

Nauczyciele na całe życie komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-10-22 20:30:57

    W SP2 p. Helena Karbowska i p. Janina Krzywicka, w LO p. Stanisława Olędzka.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Specjalista ds Sprzedaży i

Elhurt-Elmet Sp. z o. o., firma o wieloletniej tradycji w handlu artykułami z branży elektrycznej i metalowej, lider na rynku, poszukuje Kandydatek..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierpodlaski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Głos s.c. Jerzy Nowicki i Jacek S Wasilewski z siedzibą w Siemiatycze 17-300, Jana Pawła II

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"