:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  19°C bezchmurnie

Los Tura wisi na włosku. Gorączkowe poszukiwania nowego prezesa.

Piłka nożna, włosku Gorączkowe poszukiwania nowego prezesa - zdjęcie, fotografia

Po tym, gdy odwołano sierpniowe walne Tura, można było się spodziewać już tylko najgorszego. Mocny spadek finansowy, w połączeniu z nieobecnością członków Komisji Rewizyjnej sprawił, że nad przyszłością klubu pojawiły się czarne chmury. Po ubiegłotygodniowym walnym już wiemy, że oprócz pieniędzy, będzie mu brakować także prezesa.

       O problemach Bielskiego Klubu Sportowego Tur pisaliśmy już w zeszłym wydaniu Kuriera Podlaskiego. Przypomnijmy: po spektakularnym awansie bielskich piłkarzy do III ligi, klub uzyskał od władz miasta na jeden sezon łącznie ok 500 000 zł. Jednak wraz z końcem kasy, skończyła się dobra passa klubu. Pomimo nalegań Sergiusza Zinowczyka, nikt nie godził się na większą pomoc, niż 80 000 zł na rundę jesienną. W końcu prezes nie wytrzymał i ogłosił kapitulację. Nie pomogli mu w tym nieobecni członkowie Komisji Rewizyjnej, przez których poprzednie walne rozwiązano. Do skutku doszło dopiero za drugim razem, 10 września, dzień przed przedwczesnym zakończeniem kadencji prezesa. Członkowie Komisji znowu się nie pojawili, jednak przekazali dokumenty byłemu prezesowi, dzięki czemu walne doszło do skutku.

        Decyzja nieodwołalna

       Argumenty, że do końca sezonu zostało tylko 1,5 miesiąca, nie przekonały Zinowczyka do zmiany decyzji. - Teraz klub znalazł się w trudnej sytuacji i jako były działacz nie mogę przejść obok tego obojętnie, dlatego postanowiłem uczestniczyć w tym zebraniu. Proszę we własnym imieniu i myślę że i waszym, aby na tym pierwszym punkcie zakończyć. Sergiusz, oficjalnie apeluję i proszę - dokończ tę rundę. Prosiłbym cię bardzo, aby nie było tego niepotrzebnego chaosu i zamętu.- powiedział Marek Kostulski. W swojej emocjonalnej przemowie były członek zarządu starał się przekonać prezesa, aby odwołał swoją decyzję do zakończenia sezonu. Pomimo zapewnień o możliwości pomocy, Sergiusz nie zgodził się. – Decyzja jest nieodwołalna.- powiedział.

     Niewysłuchane postulaty

Swoją decyzję argumentował bliżej nieznanymi powodami osobistymi, jednak jak powiedział, do decyzji przyczyniła się również obojętność władz na jego apele. - To co się dzieje z naszą piłką w mieście to sprawa szersza. – powiedział tajemniczo prezes, po czym wyjaśnił: -  Wydawało mi się, że kandydaci podniosą ten temat, bo jak nie teraz to kiedy go poruszyć? Po wyborach będzie wszystkim równie obojętnie. Prawie 4 lata prowadzenia klubu zupełnie różniły się od siebie. Ta formuła, którą zobaczyliśmy w III i IV lidze jest wyczerpana. Te moje głębokie przemyślenia pozwoliłem sobie zamieścić w krótkiej, ale jakże emocjonalnej treści podczas sesji, ale niestety nie było żadnej dyskusji. W ślad za tym złożyłem pismo na ręce burmistrza miasta i przedstawiłem moje widzenie co do stowarzyszenia Tur w Bielsku Podlaskim. Do dnia dzisiejszego nie dostałem odpowiedzi na to. Burmistrz być może nie ma obowiązku odpowiadać na takie listy, ale jak widać oprócz piłkarzy nikogo to nie interesuje. – skwitował mężczyzna. Według niego jedynym sposobem na uratowanie klubu byłoby przejęcie go przez miasto i zlecenie pracy dla MOSiRu, jednak władze Bielska nie chcą się na to zgodzić.  Sprawą zainteresowała się radna Iwona Kłos i (były prezes, również radny) Krzysztof Grodzki, jednak pomimo apeli, nie zmienili decyzji Sergiusza Zinowczyka. 

     Palące problemy

     Listę problemów, z którymi musi uporać się Bielski Klub Sportowy otwiera brak pieniędzy.  - Rozmawiałem z innymi klubami i aby mieć poukładane całe zaplecze personalne to powinniśmy mieć minimum 800 000 tys. złotych. Na sesji radni gratulowali awansu, a gdy usłyszeli niezbędną kwotę to się zdziwili. – powiedział Sergiusz. Według niego, kwoty przeznaczane na Tura są niewspółmierne z tymi, które otrzymują inne kluby. - Wiemy, że Ruch Wysoki Mazowiecki gra z budżetem 1 200 000 zł, Zambrów ok. 1 000 000 zł, Biała Piska też. Nie mamy sali aby trenować w trudnych warunkach… - dodał. Zakładając, że nawet gdyby udałoby się uzyskać pieniądze, to nie zniwelowałoby to problemu, jakim jest  wybór nowego prezesa i nowej Komisji Rewizyjnej, której członkowie pojawialiby się na zebraniach. - Trzeba wybrać nową Komisję Rewizyjną z ludzi, którzy są w bielsku niezależnie od statutu. – powiedział Zinowczyk.

       Zmiany w statucie

       Zrezygnowanie z funkcji prezesa stawia pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie klubu. Co się stanie z najstarszym klubem w regionie, jeśli nikt nie zechce nim pokierować?

       Ułatwieniem dla przyszłych kandydatów w prowadzeniu klubu mają być zmiany statutowe, które wprowadzono na ubiegłym zebraniu walnym. Zakładają one  zmniejszenie zarządu z liczby 5-7 członków na minimum 3 osoby: prezesa, skarbnika i sekretarza, a także możliwość reprezentowania klubu samodzielnie przez prezesa bądź sekretarza ze skarbnikiem. Pojawiła się również kosmetyczna zmiana kształtu pieczęci, z okrągłej na używaną już od dłuższego czasu, prostokątną. 

       Od ponad tygodnia BKS nie ma ani prezesa ani pełnego zarządu. Pomimo swojej decyzji Sergiusz Zinowczyk zapowiedział chęć dalszej pomocy klubowi, co nie zmienia jednak bardzo trudnej sytuacji Tura. Pozostaje tylko liczyć na to, że  ktoś z pasją do piłki i miłością do lokalnej tradycji zgodzi się objąć tę funkcję oraz dołoży wszelkich starań, aby bielscy piłkarze mogli ponownie awansować do III ligi.

 BP, fot BP


Los Tura wisi na włosku. Gorączkowe poszukiwania nowego prezesa. komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się