:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Notatnik historyczny, Babski - zdjęcie, fotografia
Kurier Podlaski 19/05/2019 22:18
Jerzy Nowicki

28 kwietnia w Olendach po raz pierwszy uczczono pamięć osób, które 3 kwietnia 1954 roku wystąpiły przeciw założeniu spółdzielni rolniczej na swoich ziemiach. Bunt mieszkańców nazywany jest również babskim buntem ze względu na to, jak istotną rolę odegrały w nim kobiety.

     Kobiety nie chciały, by ziemie należące od stuleci do ich rodzin, stały się własnością spółdzielni. Ziemi broniły własnym ciałem, kładąc się pod maszyny, gdy na olendzkie pola wyjechały traktory, by zaorać miedze między sąsiadami.

   - No jedź! Krzyczałam do traktorzysty. Mój mąż pierwszy się rzucił na ziemię i ja na niego, bo cóż byłam warta gdyby on zginął. Niech i mnie przejeżdżają. Kładliśmy się jeden na drugim, aż taki kopiec z nas powstał. Baliśmy się aresztowania – wspominała ze łzami w oczach 88-letnia Eugenia Ulianowska.

    - Miałem 14 lat i pamiętam te traktory, ale nie chcę o tym opowiadać, niech mądrzejsi ode mnie to zrobią - dopowiedział jeden z mieszkańców.

    Jak podaje dr Marcin Markiewicz z białostockiego IPN, gdy na pola przyjechała ekipa pod osłoną milicji, około 30 kobiet powyrywało paliki mierniczym, połamały je na drobne kawałki, krzycząc - Precz z naszej ziemi!” Partia chciała zniszczyć gospodarstwa i zlikwidować niezależność chłopów. Groźbami zmuszano chłopów do wstępowania do spółdzielni. Wobec tych bardziej buntowniczych stosowano represje, m.in. rekwirowano zboże i żywiec, karano mandatami, aresztami lub zsyłano do obozów pracy, a wieś obciążano dodatkowymi podatkami.

    65 rocznica

    65 lat temu chłopi nie dali zagonić się do kołchozów, twardo broniąc swojej własności.

    - Bunt w Olendach nie był odosobnionym przypadkiem w Polsce, ale wśród tylu zdarzeń wyróżniał się on czymś szczególnym. W miejscowości Olendy to bohaterski udział kobiet, matek, żon, mieszkanek Olend, jest tym, co odróżnia te wydarzenie od innych sprzeciwów przeciwko kolektywizacji ziem. Ludzie, którzy wystąpili przeciw, jako nieliczni w kraju zostali za swoje czyny aresztowani, osądzeni i skazani. Naszym obowiązkiem jest przekazywać i pielęgnować takie historie. Historie, które mówią jacy jesteśmy, ile mamy w sobie odwagi i że nie tak łatwo jest nam odebrać naszą ojcowiznę - mówił wójt gminy Rudka Marcin Gawrysiak.

    Wydarzenie to jest to mało znaną w regonie kartą historii a sam pomysł oddania hołdu mieszkańcom Olend dojrzewał 9 lat.

    - Idea złożenia kwiatów, upamiętniających te odważne kobiety, zrodziła się bardzo dawno, kiedy wiozłem biskupa Antoniego Dydycza. Ksiądz zapytał mnie, czy słyszałem o tym buncie? Powiedziałem, że tak, bo dr Markiewicz podarował mi książkę o kolektywizacji wsi w województwie białostockim. Biskup powiedział, że już jest za stary, ale ja mam zrobić coś, żeby ta sprawa odżyła. Warto ją promować, a przy okazji promować nasze tereny. Tym buntującym się kobietom też należy się hołd i upamiętnienie, bo wykazały się wyjątkową odwagą - powiedział przewodniczący Komitetu Obchodów 65. Rocznicy Buntu w Olendach, Kazimierz Koczewski.

    - Kolektywizacja dla każdego Polaka jest czymś nie do pojęcia. Oddać swoją rodzinną ziemię dla kogoś obcego. W narodzie polskim jest przywiązanie do ziemi od pokoleń - dodał wicemarszałek województwa Stanisław Derehajło.

    Trochę historii

   Dr Marcin Markiewicz pisze: „Spośród wielu przypadków zbiorowych wystąpień przeciw kolektywizacji na Białostocczyźnie, najbardziej spektakularny, i jednocześnie zasługujący na miano „babskiego buntu”, miał miejsce 3 kwietnia 1954 roku w Olendach w gminie Rudka w powiecie bielskim. Według meldunków Urzędu Bezpieczeństwa, wzięło w nim udział około trzydziestu kobiet oraz kilkunastu mężczyzn (…) "Chłopi jednak, jak w wielu przypadkach, zachowywali bierną postawę. "Kobiety były odważniejsze - wspominali mężczyźni z tej wsi - bo milicja ich nie ruszała, dlatego szły na chama. Mężczyzn by raz dwa zamknęli do aresztu, a do kobiet mięli respekt. Bunt w Olendach jest jedynym przypadkiem na Białostocczyźnie, i zapewne jednym z nielicznych w kraju, kiedy wobec protestujących kobiet zastosowano represje. Już trzy dni po opisanym zajściu aresztowano sześć kobiet i dwóch mężczyzn, których uznano za „prowodyrów” zajścia. 23 września 1954 roku skazano ich podczas procesu w Bielsku Podlaskim: Bolesławę Fronc i Bolesława Michalczuka na rok więzienia, Franciszka Kwiatkowskiego – osiem miesięcy więzienia, Genowefę Osiel – sześć miesięcy więzienia, Annę Angielczyk – rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, Wiesławę Pampuch, Janinę Balejko, Annę Kucharczyk – sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Prawdopodobnie odstępstwo od niepisanej reguły niewyciągania konsekwencji w stosunku do kobiet miało stanowić przestrogę dla innych wsi, których mieszkańcy nosiliby się z zamiarem wszczynania podobnych tumultów. Z czego wynikała tak duża determinacja kobiet w oporze wobec kolektywizacji? Zapewne była spowodowana ich większym przywiązaniem do dotychczasowego stylu życia, tradycji i religii. Znaczące wydaje się również poczucie odpowiedzialności za materialny byt rodziny. Poza tym ówczesna praktyka wskazywała, że represjonowanie kobiet za wystąpienia tego typu nie mieściło się w standardach postępowania nawet stalinowskich władz. Wobec tego wielu chłopów ukrywało swoją niechęć do kolektywizacji, zasłaniając się opinią żony lub teściowej, które w mniejszym stopniu były narażone na represje.”

    Obchody

    To pierwsze i dość uroczyste obchody rocznicy wydarzeń z kwietnia 1954 roku. Uroczystość rozpoczęła się mszą, której przewodniczył biskup Tadeusz Pikus. Odśpiewano hymn Polski. Przedstawiciele administracji rządowej i samorządowej, miejscowych szkół i zakładów pracy, służb mundurowych, organizacji społecznych, złożyli kwiaty pod pamiątkowym krzyżem, gdzie dołączono tablicę upamiętniającą babski bunt. Zapalono 80 zniczy, ponieważ tylu mieszkańców w tamtym czasie mieszkało we wsi. Odbyła się konferencja naukowa. Z wykładami o historii Podlasia, Ziemi Bielskiej, Rudki oraz Olend wystąpili historycy prof. dr hab. Adam Czesław Dobroński, dr hab. Józef Maroszek oraz Zbigniew Romaniuk, a prelekcję o kolektywizacji i wydarzeniach z 1954 roku w Olendach wygłosił dr Marcin Markiewicz, pracownik białostockiego oddziału IPN. Pamiątkowymi ryngrafami, ufundowanymi przez Związek Piłsudczyków RP, uhonorowano prof. dr. hab. Adama Czesława Dobrońskiego, Koło terenowe Związku Sybiraków w Rudce i wieś Olendy, a Janowi Wińskiemu, sołtysowi wsi Olendy, w imieniu wojewody wręczono pamiątkowy dyplom - grawerton.

    Zabrakło jednak wspomnień mieszkańców wsi, pamiętających wydarzenia z 1954 roku, którzy tu na tej ziemi przez wiele pokoleń żyli i żyją nadal, oraz ich bliskich. Nieliczni już, żyjący świadkowie wydarzeń sprzed lat, nie byli widoczni pośród licznych gości, a uroczystość ta była przecież okazją do dzielenia się wspomnieniami.

  tekst i fot KDKKN

Reklama

Babski bunt komentarze opinie

  • gość 2019-05-20 14:40:17

    https://www.polsatnews.pl/wideo/poeta-oskarza-o-molestowanie-wysoko-postawionego-hierarche-z-wroclawia-wsunal-reke-pod-moja-koldre_6745654/

    Sprawy molestowania przez kardynała Gulbinowicza ujawnionej po filmie Sekielskiego nie podjęły największe portale: Gazeta.pl, wp.pl, onet.pl, interia.pl

    Podobnie oczywiście media katolickie i rządowe.

    W mediach katolickich wygląda to tak jak opisał Stefan Sękowski (były pracownik Gościa Niedzielnego) na swoim facebooku:


    "Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego film o pedofilii w Kościele muszą robić bracia Sekielscy i dlaczego demaskatorskich materiałów na ten temat nie piszą np. dziennikarze "Gościa Niedzielnego" lub "Niedzieli", opowiem Wam historię ks. Jacka Stępczaka.
    Ks. Stępczak był redaktorem naczelnym "Przewodnika Katolickiego" wydawanego przez, w uproszczeniu archidiecezję poznańską. W 2001 roku napisał z kilkoma innymi księżmi i jednym świeckim list do delegatów episkopatu na Synod w Rzymie o tym, że abp Juliusz Paetz molestuje kleryków. Biskupi sprawę olali a informację o aferze musiała do Jana Pawła II przemycić Wanda Półtawska. Gdy mleko się rozlało i o sprawie napisała "Wyborcza", ks. Stępczak odmówił publikacji na łamach "PK" listu w obronie abp Paetza (sic!). Wtedy został przezeń zwolniony ze stanowiska, zakazano mu posługi na terenie diecezji i wysłano na misje do Zambii gdzie zaraził się malarią. Wyjeżdżając na misje "skruszony" ks. Stępczak opublikował samokrytykę, w której pisał: "popełniłem bardo poważny błąd działając na szkodę Kościoła, a zwłaszcza burząc dobre imię ks. abpa Juliusza Paetza, ówczesnego Metropolity Poznańskiego". Diabli wiedzą, jak go do tego nakłoniono. No więc tak to wygląda."


    Ale nie media katolickie są tu decydującym problemem. Decydujące jest to, że z cenzury zwykle nie wychylają się żadne media. Tym razem se.pl się wychyliło, polsat, pudelek i nczas powieliły to chociaż jest się na co powoływać przy "czepianiu się".

  • gość 2019-05-26 09:25:35

    Tak bylo od lat...ba wiekow. Wladze w Polsce sprawuje nie sejm - a kk. I biada temu kto sie wychyli. Terazniejsze czasy sa o wiele trudniejsze dla wielmozow klerykalnych. Afery nie zawsze sie zdola uciszyc , nie ogranicza sie do kilku wtajemniczonych i uciszonych. Dzieki mediom zwykly Kowalski zaczyna myslec. I wywierac presje na swoich przedstawicieli by nareszcie zaczynali robic to do czego zostali powolani - a nie przymruzali oko na ,,sukienkowe,, przekrety z obawy ze dla ich dzieci ksiadz zanizy oceny, odmowi pochowku lub inne takie tam szykany.

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Glazurnik usługi

Oferuję usługi glazurnicze, dbam o szczegóły, pomogę dobrać odpowiednie materiały, doradzę. Profesjonalnie i kompleksowo: -glazura, terakota,..


Wynajmę lokal 40m2, centrum

Centralnie zlokalizowany lokal do wynajęcia na biuro lub usługi, np. sklep. Pow. 40m2. Centrum Siemiatycz, parter w ciągu handlowym, przy dworcu PKS..


Muzyka na imprezy

Przeboje współczesne; piosenki biesiadna; przeboje lat 60. i 70 Poprawiny, chrzciny, imieniny, choinki, bale i inne. Roman Kondraciuk - tel 693..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez kurierpodlaski.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Głos s.c. Jerzy Nowicki i Jacek S Wasilewski z siedzibą w Siemiatycze 17-300, Jana Pawła II

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"